niedziela, 30 listopada 2014

10. Uptown Funk



______________________________________


„I nawet najgłupsze rzeczy, kiedy jesteś zakochany, zapamiętujesz jak coś najpiękniejszego. Bo ich prostoty nie da się porównać z niczym innym.”

Adam

Leżałem na łóżku i tępo wpatrywałem się w sufit. Ręce miałem zaplecione za głową, nogi nałożone na siebie, a w tle leciała piosenka Marka Ronson’ a i Bruno Marsa, która ostatnio cały czas chodzi mi po głowie. Zegarek na ścianie wskazywał godzinę dziewiątą pięćdziesiąt osiem, a mój telefon nadal dzwonił. Nie miałem zamiaru odbierać i wysłuchiwać wrzasków Ness przed dziesiątą, ponieważ dobrze wie, że zawsze wstaję o tej samej porze – to mój poranny rytuał, a jeśli bym go zaburzył wszystko by szlag trafił, a mój idealny system dnia wcale nie byłby już taki idealny.
Równo o godzinie dziesiątej usłyszałem pikanie budzika. Żwawo poderwałem się z łóżka i złapałem za komórkę, na której miałem sześć nie odebranych połączeń oraz dziesięć wiadomości od Ness, w których prosiła o szybką reakcję z mojej strony. Wybrałem kontakt blondynki, a ona odebrała niemalże od razu.
-No nareszcie. – Westchnęła poirytowana. – Co było tak ważne, że nie mogłeś odebrać? – Przewróciłem oczami na jej słowa.
Czasem była gorsza od naszej matki. Mogła się zapierać, że w najmniejszym calu nie przypomina naszej rodzicielki, ale była do niej naprawdę podobna pod względem charakteru – Nessela na pierwszy rzut oka wydaje się być uroczą, kruchą oraz nieśmiałą nastolatką i tak jest, ale potrafi być równie zaborcza, zdeterminowana oraz bezwzględna jak mama. Jej zachowanie przejawiało się najczęściej w jej obecnych kontaktach z Louisem – za żadne skarby nie chciała go oglądać, ponieważ była święcie przekonana, że znalazł sobie nową dziewczyną, po za tym nie chce mącić w jego życiu. Mówiła też, że nie ma zamiaru obarczać go opieką nad Darcey – z tego co mi wiadomo nie zapowiada się również, żeby miała mu o tym wspomnieć.
-Nessiu...– Udałem ziewnięcie, żeby tylko mi uwierzyła. Moja siostrzyczka jest strasznie łatwowierna i szybko łapie każdą ściemę, którą jej ktokolwiek wciska. – Spałem, wczoraj pracowałem do późna.
-Och. – Z jej ust wydobyło się kolejne westchnięcie, jednakże to było inne od poprzedniego. Teraz było jej wstyd za to chłodne powitanie. –Przepraszam, Adaś. Chciałam zapytać, czy poszedłbyś ze mną na siłownię? – Uniosłem brwi.
To głupie, że mama każe jej schudnąć pięć kilogramów do mistrzostw w łyżwiarstwie figurowym. Ness już w tym momencie przypomina wyglądem anorektyczkę, dlatego też karmię ją naleśnikami z czekoladą; a gdy straci jeszcze na wadze zostanie z niej sama skóra i kości. Obie będą żałować tej bezmyślnej decyzji, gdy coś złego się wydarzy. Matka zapewne dopiero, gdy Ness wyląduje w szpitalu dojrzy, jaka jest nieodpowiedzialna oraz jej przekładanie pracy nad zdrowie własnego dziecka było ważniejsze, a moja siostra przejrzy na oczy, kiedy zobaczy Darcey nad łóżkiem szpitalnym z tym smutkiem w oczach. Miejmy nadzieję, że D nie wda się w swoją mamę i babcię – Broń Boże! Chociaż… Nazwisko Donavan do czegoś zobowiązuje – Darcey zapewne pójdzie w ślady Ness i również będzie praktykowała jazdę na łyżwach. Biedne dziecko…
-Sama nie możesz iść? Nessiu mam dużo pracy, za miesiąc mam wystawę. – Odruchowo spojrzałem na kalendarz z zaznaczoną datą, który wisiał nad moim biurkiem.
Do wydarzenia, które zaważy na mojej przyszłości. Już od roku pracowałem nad otwarciem muzeum sztuki nowoczesnej w Londynie. Często wyjeżdżałem z Mediolanu, aby załatwiać różnego typu pozwolenia, umowy oraz formalności, a dokładnie za miesiąc ma nastąpić oficjalne otwarcie Art Museum imienia Darcey, w którym wystawione zostaną nie tylko moje, ale równiej dzieła mojej chrześnicy oraz dzieci z pobliskich przedszkoli oraz szkół. Mój projekt ma na celu skupienie młodych artystów, którzy pragną się rozwijać, a ich budżet domowy im na to nie pozwala.
Moja rodzina nie ma bladego pojęcia o mim przedsięwzięciu. Myślą, że to kolejna nudna wystawa, której Adaś poświęcił masę czasu, którą mógł inaczej sobie zorganizować - chociażby pomóc ojcu w pracy, Ness w opiece nad dzieckiem lub mamie na lodowisku. Nie jestem pewien czym obarczyłaby mnie moja rodzicielka, ale jestem święcie przekonany, że na pewno by coś wymyśliła i na pewno nie spodobałby mi się jej pomysł.
Chcę w życiu robić coś więcej niż tylko tworzyć, chcę dać tym dzieciakom inny pogląd na świat, który sami mogą wykreować. Chcę im pokazać, że nie tylko sport czy nauka są w życiu priorytetami, ponieważ jest jeszcze sztuka, dzięki której mogą wyrażać siebie.
Nie jestem zbytnio bystry, nie potrafię jeździć na łyżwach tak perfekcyjnie jak Ness, nie kręci mnie sport, nie mam zdolności przywódczych jak moja mama, a już na pewno nie mam takich możliwości jak ojciec, który nie mam pojęcia czym dokładnie się zajmuje – wiem jedynie, że jest w czołówce światowych przedsiębiorców, a jego firma jest coraz wyżej w globalnym rankingu. Jedyne co potrafię to tworzyć. Od dziecka mnie to interesowało i często miałem z tego powodu niezłe kłopoty, jednak nigdy się nie poddałem – wytrwale trzymałem się swoich marzeń mimo, iż czasem było ciężko dostałem się na uniwerek, gdzie już po kilku miesiącach znudziło mi się wysłuchiwanie bredni jaki to Leonardo da Vinci był genialny w całej swojej okazałości. Okay, zgodzę się – facet był mistrzem w swoim fachu, a jego dzieła są dziedzictwem kultury, ale bądźmy szczerzy dzieciaki już powoli mają tego dość. Chcą czegoś nowego, czegoś… Co ich pochłonie i nakieruje na właściwy tor. Potrzebują przewodnika, który poprowadzi ich przez świat i pokaże co jest dobre, a co niezupełnie. Kogoś, kto dotrze do nich oraz komu zaufają w sprawach ważnych jak na przykład prześladowanie ze względu na rzeczy błahe jak kolor skóry czy stan majątkowy – bądźmy szczerzy, każdy na początku był nikim, ale Eminem wybił się wśród czarnoskórych raperów dopiął swojego i pokazał, że biały też potrafi, a teraz jest jednym z najlepszych- jak samookaleczenia się oraz nieakceptowanie siebie. Muszą uwierzyć, że nikt nie jest idealny i nawet najlepsi mają swoje odchyły i popełniając błędy. Nikt nie jest idealny i nikt nigdy nie będzie, a ludzie muszą to w końcu pojąć, a nie podążać za resztą jak stado baranów.
-Masz rację. – Mógłbym przysiąc, że teraz spuściła głowę zrezygnowana. – Nie mogę cały czas wymagać, żebyś się skupiał na mnie i Darcey, przecież masz własne życie… Kończę Adaś, zgadamy się…
-Ness, zaczekaj. – Przekląłem w duchu swoją uległość. Nie potrafię jej odmówić, nawet jeśli bym chciał. Ona po prostu nie widzi jak doskonale potrafi manipulować ludźmi, aby robili wszystko czego od niech oczekuje. –Pójdę z tobą na tą siłownię.
-Nie, masz swoje sprawy na głowie. Nie chcę cię odciągać od pracy, przecież mogę pójść sama.
-Będę za pół godziny. – Nie czekałem na żaden sprzeciw z jej strony, dlatego się rozłączyłem. Pewnie przez dobre pięć minut prawiłaby mi morały, że mam się skupić na sobie, a nie na innych. Wmawiałaby mi, iż powinienem chociaż raz spróbować być egoistą, a nie ulegać każdemu w tak łatwy sposób.
Wyjąłem z szafy ubrania, z którymi poszedłem do łazienki, gdzie doprowadziłem się do stanu użytkowego. Umyłem zęby i przeczesałem dłonią włosy, a potem wróciłem do sypialni. Spakowałem do torby sportowej jeansy, białą koszulkę oraz czyste bokserki, po czym zbiegłem na dół. Wciągnąłem na ramiona skórzaną kurtkę, a na nogi Jordany i skierowałem się do garażu, gdzie było zaparkowane moje auto. Otworzyłem bramę, którą zaraz po wyjechaniu zamknąłem. Włączyłem alarm, a następnie pojechałem pod blok mieszkaniowy, w którym zamieszkiwała ta podła manipulantka zwana inaczej moją siostrą.
Wbiegłem po schodach po drodze mijając panią Charlotte, której pomogłem wnieść zakupy. Po odłożeniu toreb na stole w domu starszej pani, poszedłem do Donavan. Kulturalnie zapukałem, a drzwi otworzyła mi Ness ubrana w czarne spodnie z dresu oraz sportowy stanik. W dłoni trzymała niebieską bokserkę, a jej adidasy były rozwiązane.
-Mówiłam, żebyś nie przyjeżdżał. – Oznajmiła z wyrzutem i skrzyżowała ręce na piersi. – Poradzę sobie sama.
-Nie marudź, tylko chodź. – Wywróciłem oczami, a blondynka według mojego polecenia złapała za swoja torbę, którą przejąłem i dokończyła ubieranie się. Nałożyła swój płaszczyk, który kupiła rok temu na wycieczce w Rzymie, a potem zamknęła mieszkanie. Bez słowa wyszliśmy z klatki schodowej i skierowaliśmy się do mojego auta. Wrzuciłem jej torbę obok swojej na tylnie siedzenie, po czym zająłem miejsce kierowcy i odpaliłem silnik. Jechałem normalnym tempem, jednakże nie odpowiadała mi ta cisza ze strony Ness. – Dobra! –Uderzyłem dłońmi w kierownicę, zwracając tym samym uwagę siostry. – Nie zniosę dłużej tej grobowej atmosfery. Mów, o co chodzi? – Dziewiętnastolatka westchnęła głęboko i oparła głowę o zagłówek.
-Czy to nie dziwne, że wszystko zaczęło się ot tak układać? –Czy to mają być jakieś żarty? A może to jakiś test na zrozumienie kobiet? Dlaczego baby zawsze muszą doszukiwać się drugiego dna, gdy coś poszło im zadziwiająco łatwo. Powinny się cieszyć, skakać z radości, a nie główkować nad tym, co jest tego przyczyną.
-Nie? – Zapytałem powoli, na co skarciła mnie lodowatym spojrzeniem. –Tak! – Dodałem pewniej, ale spotkałem się z wywróceniem oczami. –Nie wiem. – Powiedziałem w końcu całkowicie zbity z tropu. O co jej do cholery chodzi?!
-Adaś, mówię poważnie. Nie sądzisz, że to zbyt… To przypomina sen, a ja boję się, że zaraz się obudzę, a moje studia okażą się tylko głupim marzeniem sennym i znów zacznę się nad sobą użalać, bo przecież jestem w tym najlepsza. – Przewróciłem teatralnie oczami. Czasami to jej nie rozumiem mimo, że znam od niemowlęcia.
-Ness, przestań się bawić w Sherlocka Holmesa i ciesz się tym, że dostałaś się na uniwerek.
-Masz rację, przecież zapracowałam na to sama. – Oznajmiła pewniej. – Ale…- No, nie! Ty, tam u góry! Dobrze się bawisz, patrząc jak ta małpa zadręcza mnie swoją kryminalną dedukcją!? Ech, to popieprzone. – Wiesz…
-Nie chcę wiedzieć, Nessiu. Dostałaś się, a mnie to wystarcza. – Przekręciłem kluczyk w stacyjce i wysiadłem. Zabrałem nasze torby, a gdy blondyna wysiadła – zamknąłem moje cudeńko.
Weszliśmy do siłowni oraz wykupiliśmy karnet, dzięki któremu mogliśmy korzystać ze wszystkich sprzętów. Zaczęliśmy od bieżni – cholernie nienawidzę biegać, ponieważ szybko się męczę. Nienawidzę sportu, a Ness powinna mi bić pokłony, że dla niej zmuszam się do ćwiczeń. Kiedyś wygarnę wszystko mojej matce, bo to wszystko przez nią. Nie lubię się pocić, chyba że jest to pot wylany przy tworzeniu sztuki lub po prostu przy seksie – tylko taki rodzaj ćwiczeń preferuję. Po dwudziestu minutach ciągłego truchtu przerzuciliśmy się na rowerki – kolejna rzecz, którą gardzę. Po jakiego mam się zasapać na tym ustrojstwie, skoro mam samochód, na który lecą wszystkie laski? Minęło następnie dwadzieścia minut, a ja poszedłem poćwiczyć mięśnie brzucha. Jakiś gość, który dźwigał sztangę mnie ubezpieczał – co oczywiście było zbędne, ale jak to sam określił moja dziewczyna jest boska, ale kiedy powiedziałem, że to moja młodsza siostrzyczka od razu się napalił, bo chciał dostać jej numer. Zrobiłbym wszystko, żeby się odwalił, albo chociaż zamknął, dlatego zgodziłem się, żeby mnie asekurował – dotrzymam też obietnicy z numerem od Ness, ponieważ nosi trzydzieści siedem, ale jeśli chce coś więcej to mogę sprzedać mu solidnego kopa w przyrodzenie z numerem czterdzieści trzy.
Po trzech godzinach bezsensownego wylewania siódmych potów opadałem z sił, ale kiedy Donavan zgodziła się wrócić już do domu, ponieważ musiała odebrać Darcey z przedszkola – byłem wniebowzięty, a moja energia wróciła podwojona.
~***~
Szliśmy z Darcey oraz jej chłopakiem przez park. Trzylatki biegły przed nami i rzucały się liściami, a my rozmawialiśmy nad tym, jak podzielić się opieką nad D, gdy Nessia zacznie studia. Nasza konferencja została jednak przerwana przez mój telefon, dlatego wyjąłem czarnego Iphone’ a z kieszeni jeansów. Na ekranie widniało zdjęcie uroczej brunetki, która ślicznie się uśmiechała ukazując niewielkie dołeczki w policzkach. Na samą myśl o Marisie moje serce przyśpieszało pracy, a mi odechciewało się wyrywanie lasek w klubach czy chociażby parku… Gdziekolwiek.
Naprawdę ją polubiłem, a może nawet coś więcej, jednak na razie nie chciałem się angażować w jakikolwiek związek, zważając na moje przedsięwzięcie. Najzwyczajniej w świecie nie miałem na to czasu i nie zanosiło się, żeby przez najbliższy miesiąc uległo to zmianie.
-Co tam, Piękna? – Rzuciłem od razu po naciśnięciu zielonej słuchawki, a odpowiedział mi chichot.
-Adam, przestań. – Westchnęła radosna.
Mogła udawać ile tylko chciała, ale ja wiedziałem, że to jej schlebia. Miała świadomość, że jest ładna, ale każda dziewczyna jest zadowolona, kiedy facet powie, że jest śliczna - to taki trik, żeby przyciągnąć do siebie panienkę. Żeby skłonić ją, do zaufania nam i pozwolenia na coś więcej niż tylko przytulenie, jak całus lub po prostu seks.
-Możemy się dziś spotkać? – Nie wierzę… Kolejna zaczyna. Wiem, że jestem ósmym cudem świata i laski legną do mnie niczym ćmy do światła, ale ja mam pracę!
-Pewnie, możemy skoczyć do kina. O której mam po ciebie przyjechać?
-Ósma ci pasuje?
-Jasne.
 -Paa, Adam.
-Trzymaj się, Piękna. – Rozłączyłem się i chciałem podbiec do Ness, która stała przed placem zabaw, jednak zrezygnowałem z tego w chwili, kiedy zobaczyłem, że rozmawia z Tomlinsonem. Nie chciałem im przerywać, ponieważ wiedziałem, że muszą sobie wszystko wyjaśnić. Ona mu to zniknięcie oraz jego przyczynę.
Wyglądali razem naprawdę pięknie. Byli dla siebie stworzeni i wiedział o tym każdy, kto ich tylko zobaczył. Oboje byli swoimi przeciwieństwami, ale też się dopełniali. Ness była całkowitą wariatką, w przeciwieństwie do Louisa, który znacznie częściej potrafił nad sobą zapanować. Mogłem z czystym sumieniem powiedzieć, że w ich związku to on był tym normalnym, bo moja siostra… Nessia po porostu nie umiała ze spokojem patrzeć jak te wszystkie laski śliniły się na widok Louisa, który zwyciężał w każdym z nielegalnych wyścigów – to była kolejna różnica między nimi: on się ścigał za pieniądze i brał udział w ulicznych bójkach, a ona łyżwiarka figurowa, która jest ulubienicą tatusia, czego za żadne skarby nie potrafię pojąć, ponieważ to ja jestem pierworodnym ojca, to ja jestem jego Adasiem, którego powinien kochać najbardziej, a nie Ness, której cały czas daje jakieś prezenty.
Nie jestem zazdrosny, ja po prostu nie rozumiem mojego stwórcy. Jak on może być takim egoistą i zwracać uwagę tylko na swoją córunię od siedmiu boleści?! To podłe, ale na całe szczęście moja mama traktuje mnie lepiej i to ja jestem jej ulubieńcem. Niech sobie Ness będzie księżniczką tatusia, ale to ja jestem i zawsze będę  synkiem mamusi i ona mi tego nie odbierze – ją mama zawsze będzie krytykować i wymagać od niej więcej, a ja będę idealny.
Nagle ich wzrok powędrował na mnie, co całkowicie zbiło mnie z tropu. O co im do cholery chodzi? Udając dobrą minę do złej gry, uśmiechnąłem się i pomachałem im. Chociaż dzieliła nas dość spora odległość wiedziałem, że Ness wierci mi dziurę w głowie, jedynie Tomlinson mi odmachał. Szatyn wsunął ręce do kieszeni, a potem odszedł kopiąc kamyk. Podbiegłem do siostry, która spanikowana zagryzała wargę.
-Co powiedział? – Nie odpowiedziała, tylko dalej uparcie wpatrywała się w oddalającą sylwetkę dwudziestojednolatka .- Okay, może inaczej, co ty mu powiedziałaś?
-Że Darcey to twoja córka… 
_______________________________________
Heej, dziś mam dla was rozdział z perspektywy Adasia - matko, jak ja go uwielbiam... Jest taki pozytywnie porąbany...
Jako, że od poniedziałku zaczynam praktyki i w domku będę jednak duuuuużo wcześniej (bo o 13 kończę + godzina na dojazd =14.30 *.*) - tak, tak kocham swoje życie - powstanie blog o Ashtonie z 5SOS, jednakże jeszcze nie zadecydowałam jaka będzie fabuła -.- 
Dlatego proszę daje mi czas do mikołaja, a już 6 grudnia pojawi się notka oraz fabuła nowego bloga. 
Przypominam, że możecie zadawać pytania bohaterom w odpowiedniej zakładce, jak również zapraszam do zapoznania się z zakładką KONKURS!! 
Oo, jeszcze chciałam podziękować za wasze komentarze oraz wzrastającą liczbę obserwujących i za nominację do LA, którą dostałam od Patrycji Tomlinson. Jesteście kochani.  
To tyle na dziś, do za tydzień.
Buźka, miśki ;** 

15 komentarzy:

  1. Jak byś widziała moją minę po przeczytaniu ostatniego zdania to byś pękła ze śmiechu. Rozdział fajny...cudowny i tak w ogóle i szczególe. Pisz dalej :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Kocham Adasia jest cudowny mmm
    Jak mogła powiedzieć że Darcey to córka jej brata
    Przeczytałam i nie mogę się doczekać nexcika
    Zżera mnie ciekawość
    Uwielbiam twojego bloga
    Ściskam Mela

    OdpowiedzUsuń
  3. Aaaaaaaaaaaaaaa! Super blog i rozdział . Naprawdę podziwiam kreatywność szacunek w Twoja stronę.D~Aga

    OdpowiedzUsuń
  4. Czekam na kolejny! Wiesz o tym, że zawsze tu jestem, i będę! :*
    Kocham i życzę weeny <3
    Buziaki :*
    xoxo
    @luv_my_hig

    OdpowiedzUsuń
  5. Tego się nie da opisać. ♡♡ Rozdzial jak zwykle genialny *_* mam nadzieje ze niedługo biedzie kolejny ♥♥♡@niall_quad

    OdpowiedzUsuń
  6. wież że ci kocham? Ale naprawdę pisz dłuższe rozdziały, bo fabuła jest powalająca.Do samego rozdziału to fajny, ładnie i płynnie napisany ;)xxPisz dalej, wene miej i żyj spokojnie ;))
    Kisses xxx

    OdpowiedzUsuń
  7. No jest kolejny tak długo wyczekiwany rozdział. Ma nadzieję że następny będzie dłuższy bo gdy ja się rozkręcam to on się już kończy.❤❤ co do samego rozdziału to klasa sama w sobie❤.z niecierpliwością czekałam na ten rozdział! czy ty zawsze musisz tak się znęcać i kończyć w takich momentach? *.*♥♥♡

    OdpowiedzUsuń
  8. to jest właśnie to na co czekałam.Super blog i rozdział . Naprawdę podziwiam kreatywność szacunek w Twoja stronę :D! Kiedy kolejny rodzial ?! ♥♡@Shoniaczek

    OdpowiedzUsuń
  9. Tak się cieszę, że jest kolejny rozdział. Po ostatnim sprawdzałam codziennie czy jest kolejny bo nie mogłam się doczekać co się stanie dalej i nie zawiodłam się .Kochamm to opowiadanie i czekam na dalszy rozwój akcji❤ jejuuuu pisz bo nie mogę sie doczekać❤❤❤
    PS.♡ Pozdrawiam @Maliczeg ♡

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudo <3 czekam na więcej i mam nadzieje że Ness wkońcu powie Tommo o małej :* wenyy

    OdpowiedzUsuń
  11. świetny ff, masz talent ;)
    tak nawiasem pisząc.. zapraszam do siebie. Moze sie spodoba :)
    http://i-was-forced-i-had.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  12. Co ona najlepszego zrobiła - dlaczego? Już nie mogę doczekać się kolejnego; piszesz bosko :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny blog! Zapraszam do mnie http://zayn-and-lili.blogspot.com/ ;)

    OdpowiedzUsuń

Komentarz = Motywacja